Zastrzyki odchudzające, takie jak Wegovy, Ozempic czy Mounjaro, odmieniły sposób leczenia otyłości i cukrzycy typu 2. Dla milionów ludzi na świecie stały się symbolem nowej ery medycyny metabolicznej – skutecznej, przewidywalnej i stosunkowo bezpiecznej.
Jednak coraz więcej lekarzy zwraca uwagę na zaskakujące różnice w reakcjach pacjentów na zastrzyki odchudzające GLP-1. Podczas gdy niektórzy tracą 20, 30, a nawet 40 kilogramów, inni – mimo regularnych zastrzyków i przestrzegania zaleceń – nie chudną prawie wcale.
W Polsce problem otyłości dotyczy już ponad 9 milionów osób, a zainteresowanie lekami GLP-1 rośnie z miesiąca na miesiąc. Wielu pacjentów jednak zgłasza frustrację: „Dlaczego u mnie to nie działa?”. Naukowcy zaczynają mieć pierwsze odpowiedzi – i coraz częściej wskazują na różnice genetyczne.
Kiedy zastrzyki nie działają – kim są tzw. „non-responders”?
Badania pokazują, że nawet jedna na cztery osoby przyjmujące zastrzyki GLP-1 (np. semaglutyd lub tirzepatyd) nie reaguje wystarczająco dobrze – czyli nie traci co najmniej 5% masy ciała po trzech miesiącach.
To właśnie ten próg jest uznawany za moment, w którym zaczynają pojawiać się pierwsze korzyści zdrowotne (spadek ciśnienia, poprawa poziomu glukozy, mniejsze ryzyko chorób serca).
Dr Andrés J. Acosta z amerykańskiej kliniki Mayo tłumaczy, że brak efektów nie zawsze jest winą pacjenta:
„Niektórzy widzą, jak znajomi chudną błyskawicznie, a sami nie widzą zmian mimo identycznych dawek. To nie ich wina — to biologia”.
Otyłość nie jest jednakowa – cztery fenotypy metabolizmu
Zespół dra Acosty zaproponował model czterech fenotypów metabolicznych – czyli biologicznych typów otyłości.
To, do której grupy należy dana osoba, może decydować o skuteczności terapii:
- „Głodny mózg” (hungry brain) – osoby, które potrzebują bardzo dużej ilości kalorii, by poczuć sytość; często reagują słabo na zastrzyki GLP-1 jak Mounjaro czy Wegovy.
- „Głodny żołądek” (hungry gut) – osoby, które czują się pełne po małym posiłku, ale szybko głodnieją ponownie; u nich GLP-1 może działać znacznie lepiej.
- „Wolny metabolizm” – organizm spala kalorie wyjątkowo wolno, nawet przy prawidłowej diecie.
- „Emocjonalne jedzenie” – osoby, które jedzą pod wpływem stresu lub emocji, często niezależnie od głodu.
Badania Acosty wykazały, że osoby z „głodnym mózgiem” gorzej reagują na liraglutyd (starszy lek GLP-1), natomiast te z „głodnym żołądkiem” chudły skuteczniej. W praktyce oznacza to, że różne typy otyłości wymagają różnych podejść, a zastrzyk odchudzający GLP-1 nie zawsze będzie uniwersalnym rozwiązaniem.

Geny, które mogą decydować o skuteczności leczenia
Zespół naukowców z Cleveland Clinic bada gen o nazwie neurobeachin, który prawdopodobnie wpływa na to, jak organizm reaguje na GLP-1.
Różnice w budowie tego genu mogą sprawiać, że u części osób enzym PKA w podwzgórzu (obszarze mózgu odpowiedzialnym za uczucie sytości) działa mniej efektywnie. W konsekwencji lek, choć obecny we krwi, słabiej „wyłącza” głód.
W badaniu dr. Daniela Rotroffa osoby z określoną wersją genu neurobeachin miały o 50% mniejszą szansę na utratę masy ciała po liraglutydzie. To pierwszy tak konkretny trop wskazujący, że skuteczność zastrzyków GLP-1 może być zapisana w DNA.
Styl życia i emocje nadal mają znaczenie
Choć genetyka odgrywa ważną rolę, naukowcy podkreślają, że środowisko i zachowania są równie istotne. Badanie przeprowadzone w Japonii na 92 pacjentach z cukrzycą typu 2 wykazało, że osoby, które objadały się z powodu zewnętrznych bodźców (np. zapach jedzenia, widok potrawy), chudły najwięcej. Natomiast ci, którzy jedli głównie z powodu emocji (stres, smutek), mieli krótkotrwałe efekty.
To pokazuje, że nawet najlepszy lek nie zadziała w pełni, jeśli nie zmienimy nawyków psychologicznych związanych z jedzeniem.
Badania są dopiero na początku drogi
Prof. Ruth Loos z Uniwersytetu w Kopenhadze podkreśla, że obecne wyniki są obiecujące, ale jeszcze nie dają jednoznacznych odpowiedzi.
W analizie obejmującej ponad 10 000 osób przyjmujących zastrzyki odchudzające GLP-1 nie znaleziono silnych związków między konkretnymi wariantami genów a utratą masy ciała. Możliwe, że potrzebne są jeszcze większe bazy danych lub że kluczowe są czynniki środowiskowe – dieta, sen, stres i aktywność.
„Jeśli nauczymy się wcześniej rozpoznawać, kto skorzysta z GLP-1, a kto nie, oszczędzimy pacjentom pieniędzy i rozczarowań” – mówi Loos.
„Ale na razie nauka nie jest jeszcze na tym etapie”.
Liczba osób z otyłością w Polsce przekracza 9 milionów
W Polsce liczba osób z otyłością przekracza 9 milionów, a kolejne 6 milionów ma nadwagę.
Zastrzyki odchudzające typu GLP-1, w tym Mounjaro i Wegovy, zaczynają być coraz częściej stosowane – głównie prywatnie, z racji braku refundacji zastrzyków na odchudzanie przez NFZ. Dlatego zrozumienie, dlaczego u części pacjentów nie działają tak skutecznie, ma ogromne znaczenie praktyczne.
Jeśli w przyszłości testy genetyczne pozwolą przewidzieć reakcję organizmu, leczenie otyłości w Polsce stanie się bardziej precyzyjne i tańsze, a lekarze unikną niepotrzebnych prób i błędów.

Geny, styl życia i przyszłość leczenia otyłości
Zastrzyki odchudzające GLP-1 to potężne narzędzie – ale nie cud. Dla większości pacjentów działają bardzo dobrze, lecz u 20–25% efekty są minimalne, co nie oznacza porażki, tylko inny biologiczny mechanizm.
Być może już w najbliższych latach genetyka pomoże lekarzom lepiej dopasować leczenie, zamiast opierać się wyłącznie na „średniej skuteczności” z badań klinicznych. Jedno jest pewne: era personalizowanej medycyny odchudzającej dopiero się zaczyna.
Zastrzyki odchudzające, takie jak Mounjaro, Wegovy czy Ozempic, to bez wątpienia jedna z największych rewolucji współczesnej medycyny metabolicznej. Jednak nowe badania pokazują, że nie ma jednej uniwersalnej drogi do utraty wagi. Dla większości osób te leki działają skutecznie – hamują apetyt, stabilizują cukier, poprawiają parametry sercowo-naczyniowe. Ale u nawet jednej czwartej pacjentów efekty są minimalne, mimo regularnych zastrzyków i przestrzegania zaleceń.
Naukowcy coraz wyraźniej wskazują, że przyczyną mogą być indywidualne różnice biologiczne i genetyczne – to, jak nasze ciało reaguje na uczucie sytości, jak przetwarza glukozę i jak szybko opróżnia żołądek. W przyszłości testy genetyczne mogą pomóc lekarzom przewidzieć, który pacjent zareaguje najlepiej na dany typ terapii, a który będzie wymagał innego leczenia. To oznacza początek ery spersonalizowanej medycyny odchudzającej, opartej nie na ogólnych dawkach, lecz na indywidualnych profilach metabolicznych.
Z polskiej perspektywy ma to szczególne znaczenie. Otyłość dotyczy już około 9 milionów dorosłych Polaków i generuje ogromne koszty dla systemu ochrony zdrowia. Każdy nowy krok w kierunku precyzyjnego, skutecznego leczenia może oznaczać mniej powikłań, mniej hospitalizacji i więcej osób wracających do aktywnego życia zawodowego. Zrozumienie biologii otyłości – w tym roli genów i hormonów takich jak GLP-1 – może więc przynieść korzyści nie tylko pacjentom, ale całemu społeczeństwu.
Jedno jest pewne: GLP-1 nie jest cudownym środkiem, lecz narzędziem, które może zadziałać tylko wtedy, gdy rozumiemy jego mechanizm. Dla jednych to rewolucja, dla innych dopiero początek drogi. Ale każdy taki krok przybliża nas do świata, w którym otyłość będzie chorobą w pełni zrozumiałą – i skutecznie leczoną.

