GLP-1 i trzustka: nowe ostrzeżenia, stare dane i właściwy kontekst
W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiają się medialne doniesienia sugerujące, że leki GLP-1 – takie jak Mounjaro (tirzepatyd), Wegovy czy Ozempic (semaglutyd) – powodują poważne problemy z trzustką. Część nagłówków brzmi alarmistycznie, jakby chodziło o nowy, nieznany wcześniej efekt uboczny. Media ponownie zwróciły uwagę na możliwy związek między lekami GLP-1 – takimi jak Mounjaro (tirzepatyd), Wegovy i Ozempic (semaglutyd) – a zapaleniem trzustki. Pojawiły się nagłówki sugerujące „nowy, śmiertelny efekt uboczny”, co naturalnie wywołało niepokój wśród pacjentów. Problem w tym, że narracja medialna znów wyprzedziła fakty. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona – i zdecydowanie mniej sensacyjna.
Zapalenie trzustki a Mounjaro i Wegovy – to nie jest „nowy” problem
Związek leków GLP-1 z zapaleniem trzustki nie jest nowy. Jest on monitorowany od 2007 roku, czyli od momentu wprowadzenia pierwszych agonistów GLP-1 do leczenia cukrzycy typu 2. Nowe ostrzeżenia nie oznaczają odkrycia nieznanego wcześniej zagrożenia, lecz są elementem rutynowego nadzoru farmakologicznego, który nasila się wraz ze wzrostem liczby użytkowników.
Pierwsze sygnały pojawiły się już przy starszych lekach GLP-1 stosowanych w cukrzycy typu 2. Od tamtej pory temat pozostaje pod stałym nadzorem regulatorów (EMA, MHRA, FDA), a każde zgłoszenie jest analizowane. To, co się zmieniło, to skala stosowania. GLP-1 przestały być niszowymi lekami diabetologicznymi, a stały się powszechnie używanymi terapiami otyłości. Gdy liczba użytkowników idzie w miliony, rośnie też absolutna liczba zgłoszeń działań niepożądanych – nawet jeśli ryzyko względne pozostaje niskie.
Między 2007 a październikiem 2025 roku brytyjski regulator MHRA otrzymał 1 296 zgłoszeń zapalenia trzustki u osób stosujących leki GLP-1. W 19 przypadkach zgłoszenie zakończyło się zgonem pacjenta.
To są liczby, które brzmią poważnie — dopóki nie zestawi się ich ze skalą stosowania.
Dane z Wielkiej Brytanii – liczby w kontekście
Według danych brytyjskiego systemu zgłaszania działań niepożądanych (Yellow Card Scheme), odnotowano około 1 200 zgłoszeń dotyczących zapalenia trzustki u osób stosujących leki GLP-1.
Brzmi groźnie? Tylko do momentu, gdy dodamy kontekst:
- w samym ostatnim roku leki GLP-1 stosowało ok. 1,6 miliona dorosłych w UK
- mówimy więc o ułamku procenta użytkowników
- większość zgłoszeń dotyczyła ostrego zapalenia trzustki, które:
- wystąpiło krótko po rozpoczęciu terapii
- ustąpiło po odstawieniu leku
- często dotyczyło osób z wcześniejszymi czynnikami ryzyka –
część pacjentów miała czynniki ryzyka, które same zwiększają ryzyko zapalenia trzustki
To kluczowe: zgłoszenie ≠ potwierdzony związek przyczynowy. System działa celowo „na wyrost” – zgłasza się wszystko, co może mieć związek, żeby niczego nie przeoczyć.
Co mówią sami regulatorzy?
Dr Alison Cave, główna dyrektor ds. bezpieczeństwa MHRA, jasno podkreśliła:
„Dla zdecydowanej większości pacjentów leki GLP-1 są bezpieczne i skuteczne oraz przynoszą znaczące korzyści zdrowotne. Ryzyko ciężkich działań niepożądanych jest bardzo małe, ale pacjenci i lekarze powinni być świadomi objawów ostrzegawczych.”
To kluczowe zdanie, które rzadko przebija się do nagłówków.
Stanowisko producentów: znane, opisane, monitorowane
Zarówno Eli Lilly (Mounjaro), jak i Novo Nordisk (Wegovy, Ozempic) od lat wskazują w dokumentacji, że ostre zapalenie trzustki jest rzadkim, ale możliwym działaniem niepożądanym.
W ulotkach znajduje się jasna informacja:
- leków nie zaleca się osobom z przebytym zapaleniem trzustki
- pacjent powinien natychmiast zgłosić silny, uporczywy ból brzucha promieniujący do pleców
- każde podejrzenie należy raportować i diagnozować w warunkach szpitalnych
Producent Mounjaro wskazuje też wprost, że zapalenie trzustki jest działaniem „niezbyt częstym”, potencjalnie występującym u do 1 na 100 osób — co jest zgodne z klasyfikacją farmakologiczną.
Kto jest realnie bardziej narażony?
Z dostępnych analiz wynika, że problemy z trzustką znacznie częściej pojawiają się u osób, które już wcześniej miały czynniki ryzyka, takie jak:
- przebyty epizod zapalenia trzustki
- kamica żółciowa
- bardzo wysokie trójglicerydy
- nadużywanie alkoholu
- zaawansowana otyłość metaboliczna przed leczeniem
U osób bez wywiadu trzustkowego, ryzyko pozostaje bardzo niskie i porównywalne z populacją ogólną.
Co ważne: sama otyłość i cukrzyca typu 2 same w sobie zwiększają ryzyko zapalenia trzustki. To często umyka w medialnych uproszczeniach.
Dlaczego temat zapalenia trzustki przy Mounjaro i Wegovy wraca?
Są trzy główne powody:
- Eksplozja popularności – GLP-1 przestały być lekami diabetologicznymi, stały się terapią otyłości
- Narracja „haku odchudzającego” – media i social media uprościły przekaz, ignorując medyczny kontekst walcząc wyłącznie o uwagę użytkowników
- Efekt wykrywalności – pacjenci na GLP-1 są częściej monitorowani, bada się ich dokładniej
Im więcej badań, tym więcej wykrytych problemów — również takich, które istniałyby niezależnie od leku. Regulatory nie zmieniły rekomendacji dotyczących GLP-1, a leki pozostają dopuszczone i uznawane za bezpieczne, przy zachowaniu standardowych środków ostrożności.
Kto faktycznie jest bardziej narażony na problemy z trzustką?
Nie panikować, ale być świadomym. Z danych klinicznych wynika, że jeśli:
- nie miałeś wcześniej problemów z trzustką
- nie nadużywasz alkoholu
- dbasz o dietę i nawodnienie
- reagujesz na nietypowe objawy
to ryzyko zapalenia trzustki na Mounjaro lub Wegovy jest bardzo niskie.
Objawy, których nie należy ignorować (nie tylko na GLP-1):
- silny, promieniujący ból w nadbrzuszu
- ból nasilający się po jedzeniu
- uporczywe nudności i wymioty
- gorączka bez innej przyczyny
To są sygnały do kontaktu z lekarzem — niezależnie od stosowanego leku.
Spokojna analiza i wnioski
Problemy z trzustką nie są nowym odkryciem, nie są częste i nie dotyczą większości użytkowników GLP-1. Wzrost liczby zgłoszeń odzwierciedla głównie ogromną popularność tych terapii, a nie nagły spadek ich bezpieczeństwa.
Jak w przypadku każdej skutecznej terapii metabolicznej, kluczowe jest rozsądne stosowanie, edukacja i kontekst, a nie strach napędzany nagłówkami. Leki GLP-1 nie są wolne od ryzyka, jak żaden skuteczny lek metaboliczny. Ale:
- ryzyko zapalenia trzustki jest znane, monitorowane i rzadkie
- skala zgłoszeń musi być oceniana w kontekście milionów użytkowników
- korzyści metaboliczne (spadek masy ciała, poprawa glikemii, zmniejszenie ryzyka sercowo-naczyniowego) pozostają większe niż ryzyko
Problemem nie są same leki, lecz uproszczona narracja, która przedstawia je jako „cudowny skrót” bez odpowiedzialności, edukacji i kontekstu medycznego.
Warto jasno powiedzieć: problemy z trzustką w kontekście leków GLP-1 nie są nowym odkryciem, nie są powszechne i nie dotyczą większości pacjentów. Zapalenie trzustki było wymieniane jako możliwe, rzadkie działanie niepożądane agonistów GLP-1 od lat i znajduje się w oficjalnych charakterystykach produktów leczniczych. To nie jest „nowy efekt uboczny”, lecz znane ryzyko, które od dawna podlega ścisłemu monitorowaniu.
Wzrost liczby zgłoszeń do instytucji takich jak MHRA w Wielkiej Brytanii czy EMA w Europie odzwierciedla przede wszystkim ogromny wzrost liczby użytkowników tych leków, a nie nagłe pogorszenie ich profilu bezpieczeństwa. Gdy terapię stosują setki tysięcy, a dziś już miliony osób, naturalne jest, że rośnie również liczba zgłoszeń działań niepożądanych — nawet jeśli ich odsetek pozostaje niski.
Mechanizm straszenia znany z innych badań – przykład Oxfordu
Ten schemat medialny widzieliśmy już wcześniej. Dobrym przykładem są badania Uniwersytetu Oksfordzkiego, które były szeroko cytowane w mediach w kontekście czterokrotnie szybszego powrotu wagi po zakończeniu GLP-1. Nagłówki alarmowały, sugerując „waga wraca x 4 szybciej”, jednak pomijano kluczowy kontekst:
- czy badane osoby zmieniły styl życia,
- czy wprowadziły dietę,
- czy poprawiły aktywność fizyczną,
- czy redukcja masy ciała była wsparta ruchem i poprawą metabolizmu.
To właśnie te elementy — styl życia, dieta, aktywność i tempo chudnięcia — mają ogromny wpływ na obciążenie trzustki, pęcherzyka żółciowego czy wątroby. Media wolą jednak prostą narrację: „lek X powoduje Y”, zamiast trudniejszego, ale uczciwego przekazu: lek działa w konkretnym kontekście metabolicznym pacjenta.
Dokładnie ten sam mechanizm obserwujemy dziś przy doniesieniach o trzustce.

